Archive for April, 2008

3 Cartaret NJ

Wednesday, April 16th, 2008

Cartaret NJ.  O malo sie tam kiedys nie przeprowadzilem.  Thank JC za to ze zmienilo mi sie.  Nie widze sie na razie w tym miescie of blue collar disturbia.  Ale ciesze sie ze cos z tego wyszlo bo BBQ bylo super i piwo tez i jak moj Bro wczesniej juz tutaj wspominal czesto nic z takich wypraw nie wychodzi. Maly Jakub spisal sie swietnie, bylo z nim troche roboty ale wiecej bylo przgotowan. Potem Jakub robil to co poltora roczny mlody czlowiek robi czyli “look surprised”.

Kilka backstajdz

Tutaj KJ

 Jeszcze kilka moze kiedys z tego bedzie bo kilku aktorow jest chetnych.

 

2

Sunday, April 13th, 2008

Last Friday, very light fog was in the air with cool humidity all around.  I was coming back home from work.  What a great mood.  I didn’t have a tripod with me but I usually carry my “freaking awesome big camera that can” so I cranked it up to ISO 3200 and held my breath.   Took few exposures and came back with a tripod to get a couple more this time at lowest sensitivity but the fog and mist in the air was pretty much gone.  Took what was offered and went home.  It’s usually like that, you grab those moments when they present themselves and go home grinning like a 5 year old.

 


1

Tuesday, April 8th, 2008

Ok, wiec jest.  Post #1.  Zobaczymy co z tego bedzie.  Ogolnie bedzie na temat fotografii.  Nie mam polskich znakow wiec czytamy bez ogonkow.  Zaczne od razu od swietnego projektu rozpoczetegu przez Tomka aka Bokeh http://iliveforbokeh.wordpress.com/, wiecej na stronie projektu, yasia.wordpress.com

Yasia zrobila maly detour zanim poleciala do Polski od Konrada. Nie zdazylem sie na czas dopisac do grupy Yasi wiec wyglada na to ze sie wcialem w kolejke ale nic, w niedziele poczta nie chodzi wiec Yasia poszla w ruch. Przyznam ze nie wiedzialem jak do Yasi podejsc, jak jej dotykac, co ja kreci i w ogole o co jej chodzi z tym okiem na czole. Po malym tutorialu Konrada jakos sobie dalem rade i tutaj I’d like to thank Bokehowi za tak swietny pomysl ktory dal mi okazje zapoznania sie z Yasia. Mowia ze aparat nie wazny tylko fotograf za aparatem i podobno to jest prawda ale ile zabawy i przyjemnosci sprawilo bliskie spotkanie z Yasia to wiem tylko ja. Yasia ma swoje problemy jak kazdy, malo widzi w nocy i trudno ostrosc zlapac. Cale szczescie ze swiatlomierz dziala chociaz nie bardzo wiedzialem czy mozna mu ufac. uff. no ale jakos poszlo. Ta cala niepewnosc i brak lcd z histogramem na tyle dodala tylko do calego milego i innego dowsiadczenia. Jokos nie bylo wazne co z tego wyjdzie tylko sam moment fotografowania, krecenia korby i nakrecania rolki. Mam nadzieje ze Yasia doleci cala i zdrowa.